smarthack.

WiadomośćStartupy i ekosystem

Inkubatory akademickie a rozwój startupu: czy warto szukać wsparcia na uczelni?

Ommcom News donosi, że indyjski FTBI przy NIT-R pochwalił się wynikiem: 115 startupów i około tysiąca nowych miejsc pracy wygenerowanych w ramach ich programu inkubacyjnego.

Inkubatory akademickie a rozwój startupu: czy warto szukać wsparcia na uczelni?

I właśnie w niedzielny wieczór, przy trzeciej kawie i otwartym pitch decku, łapiesz się na tym, że wraca do Ciebie pytanie, z którym mierzysz się co tydzień: czy Twoja firma powinna rozwijać się w cieniu dużego uniwersytetu, czy lepiej postawić na samodzielność. To dla instytucji technicznej z bogatą tradycją inżynierską kamień milowy. Ale dla nas, founderów, ta informacja to raczej pretekst do zadania sobie kilku trudnych pytań niż gotowa recepta do skopiowania.

Cyfra, która mówi więcej, niż się wydaje

Gdy widzisz taki nagłówek, pierwsza myśl brzmi: brawo, działa, tylko jak to przenieść na nasz rynek? Zanim wciśniesz "share" i zaczniesz pisać maila do CTO z propozycją lotu do Indii, zwróć uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, inkubator akademicki w instytucji technicznej ma zupełnie inny runway niż komercyjny akcelerator — granty, wsparcie uczelni, czas na eksperymenty, którego nie dostaniesz na rynku prywatnym. Po drugie, to środowisko generuje pomysły z zupełnie innego źródła: prac badawczych, laboratoriów, zespołów studenckich, często z dziedzin, których fundusze VC w ogóle nie biorą pod uwagę. To nie jest porównywalne z naszymi realiami jeden do jednego — ale daje nam sygnał, czego konkretnie szukać, kiedy następnym razem będziemy wybierać partnera inkubacyjnego albo akcelerator.

Sygnały, które warto wyłapać

Zanim podejmiesz decyzję, czy w ogóle wchodzić w taki ekosystem, popatrz na trzy rzeczy. Pierwsza: czy inkubator ma realny pipeline do klientów, czy tylko do laboratoriów. Druga: czy alumni mówią o programie otwarcie, w tym o jego słabościach — bo to oznacza, że środowisko jest dojrzałe, a nie zamknięte w komunikacyjnej bańce. Trzecia: czy są tam mentorzy, którzy sami przeszli przez pivot i bankructwo, a nie tylko ci, którzy opowiadają o sukcesach z LinkedIna. Jeśli odpowiedź na te trzy pytania brzmi tak, to masz szansę trafić na ekosystem, który naprawdę działa. Jeśli nie — szukaj dalej, zanim stracisz kolejny runway.

Czego naprawdę szukać w takich raportach

My, founderzy, mamy skłonność do wpatrywania się w nagłówki z liczbami i do porównywania ich z naszymi własnymi milestone'ami. To naturalne, ale trochę jak porównywanie gruszek z jabłkami. Znacznie bardziej wartościowe pytania brzmią: jaki procent tych startupów faktycznie ma produkt na rynku po dwóch latach? Jak wygląda ich przeżywalność po opuszczeniu programu? Jakie są realne kanały finansowania tuż po wyjściu z inkubatora? Bo z rozmów, które prowadzę z wieloma z Was, wiem jedno — prawdziwa wartość ekosystemu nie tkwi w liczbach w komunikacie prasowym, tylko w tym, czy dany founder wychodzi z niego z rentownym biznesem i zdrowym cash flow na kolejne kwartały. I czy ma odwagę powiedzieć, że ten program mu nie pomógł, jeśli rzeczywiście tak było. A jeśli czujesz, że Twoja firma właśnie wchodzi w taką decyzję — to wiesz, gdzie mnie znaleźć.