
Brzmi jak sen, ale jak donosi Vietnam.vn, na Demo Day programu NIC Scale X spotkało się dziesięć wietnamskich startupów z japońskim ekosystemem technologicznym i inwestycyjnym, żeby zderzyć dwa zupełnie różne światy. To nie był kolejny pitching w stylu „pokaż slajdy i czekaj na cud", tylko konkretna próba wejścia na jeden z najtrudniejszych rynków w Azji.
Co naprawdę wydarzyło się na Demo Day
Kluczowym momentem sesji były wystąpienia dziesięciu najlepszych startupów, które zaprezentowały swoje technologie, produkty i modele biznesowe przed ekspertami, firmami, inwestorami i potencjalnymi partnerami z obu krajów. Poranna sesja obejmowała też dyskusję z przedstawicielami ThinkZone Ventures, AES Corporation i międzynarodowymi ekspertami, moderowaną przez Plug and Play — a więc graczy, którzy na co dzień operują na styku Wietnamu i Japonii.
Rozmowy nie krężyły się wokół abstrakcyjnych wizji. Konkret: rola partnerów strategicznych, wymogi i bariery prawne, korporacyjne programy pilotażowe, budowanie partnerstw transgranicznych. To właśnie ten etap, na którym większość founderów orientuje się, że ekspansja zagraniczna to nie jest kwestia posiadania „fajnego produktu".
Dlaczego sam produkt to za mało
Najmocniejsza myśl, jaka przebiła się przez panel, brzmiała: aby startup mógł rozszerzyć działalność na rynek japoński, samo posiadanie obiecującej technologii nie wystarczy. Firmy muszą jednocześnie zrozumieć potrzeby rynku, spełnić wymogi prawne, normatywne i jakościowe oraz zbudować odpowiednią sieć partnerów. Brzmi jak banał? Może. Ale ile razy widzieliśmy founderów, którzy wracają z zagranicznych misji z teczką wizytówek i zerowym pipeline'em?
Demo Day NIC Scale X był pomostem między porannym networkingiem a popołudniowym Forum, gdzie na bazie porannych prezentacji delegaci kontynuowali rozmowy o obszarach potencjalnej wietnamsko-japońskiej współpracy na następne dziesięć lat.
Co z tego wynika dla nas, founderów
Patrząc na to z naszej perspektywy — warto wyciągnąć trzy rzeczy. Po pierwsze, ekspansja zagraniczna to nie sprint, tylko maraton z bardzo specyficznymi przeszkodami, o których nie przeczytasz na blogach o growth hackingu. Po drugie, programy akceleracyjne łączące dwa ekosystemy działają, ale tylko wtedy, gdy traktujesz je jako poligon do testowania, a nie gwarancję finansowania. Po trzecie, networking ma sens wtedy, gdy wiesz, czego konkretnie szukasz — partnera technologicznego, klienta pilotażowego czy inwestora z konkretnymi oczekiwaniami.
Warto obserwować, czy z dziesięciu startupów, które zaprezentowały się podczas tego Demo Day, realnie pojawią się na japońskim rynku — i które modele współpracy okażą się najtrwalsze. Bo historia zna dziesiątki takich wydarzeń, po których zostają tylko zaproszenia na LinkedInie.