
DPIIT łączy siły z Blue Star. Czy w Polsce doczekamy się takiego układu?
Dlaczego ta informacja nas nie dziwi (a powinna)
Według indyjskiego publicznego nadawcy DD News, właśnie taki układ zawiązał się w New Delhi: tamtejsza rządowa agencja DPIIT połączyła siły z firmą Blue Star, żeby rozwijać innowacje w sektorze produkcyjnym i wzmocnić tamtejszy ekosystem startupowy. Dobra wiadomość: to nie jest wyjątek na indyjskiej mapie. Zła jest natomiast taka, że my, founderzy w Polsce, wciąż czekamy na swoją wersję tego scenariusza.
Nie chodzi tu o jednorazowy grant ani efektowne zdjęcie z przecięcia wstęgi. Tego typu układ — duża firma przemysłowa wnosi zaplecze operacyjne, a rząd daje ramy, granty i dostęp do rynku — może być realnym mostem między fabryką a founderem. Pod warunkiem, że po stronie administracji szybko pojawią się konkretne nabory, kontrakty i programy, a nie tylko rozmowy o współpracy.
Kiedy molochy naprawdę wchodzą do startupów
Jeśli myślicie, że to tylko indyjska historia, zerknijcie na równoległe wydarzenie z Kopenhagi. Globalna platforma e-commerce Temu ogłosiła w połowie sierpnia partnerstwo z Danish Startup Group (DSG) — kopenhaską organizacją non-profit, która od 2007 roku wspiera wczesne przedsiębiorstwa eventami, warsztatami i mentoringiem. W gruncie rzeczy to ten sam schemat: duży gracz operatorowy otwiera swoje programy, kanały i know-how, a w zamian zyskuje dostęp do świeżych pomysłów i lokalnej sieci kontaktów.
W DSG tę współpracę przyjęto z otwartymi ramionami. Założyciel i CEO organizacji, Tomas Zhang Mathiesen, podkreślił w komunikacie, że zależy mu na autentycznym zainteresowaniu dużej firmy duńską sceną startupową, a nie jedynie deklaratywnym partnerstwie. Z kolei przedstawiciel Temu zaznaczył, że firma cieszy się ze współpracy z organizacją, która od prawie dwóch dekad wspiera duńskich founderów, i chce aktywnie uczestniczyć w lokalnej społeczności. Te deklaracje brzmią gładko, ale przełożenie na konkretne kontrakty i programy — to dopiero zobaczymy. Na razie Temu włącza się w eventy i warsztaty DSG, a jego Program Lokalnego Sprzedawcy działa w ponad 35 rynkach, w tym w dużej części Europy.
Co z tego dla nas, polskich founderów
Zanim zaczniecie zazdrościć Kopenhadze czy New Delhi, zatrzymajcie się na chwilę. Wzorzec — duży partner przemysłowy albo platformowy wchodzi do ekosystemu — mnoży się globalnie, ale w Polsce wciąż szukamy swojego Blue Star czy Temu. Dlatego warto obserwować trzy rzeczy. Po pierwsze, czy indyjskie DPIIT rzeczywiście przełoży współpracę z Blue Star na konkretne nabory i kontrakty, a nie tylko na deklaracje. Po drugie, jak szybko Temu zacznie angażować polskich sellerów i mentorów w swoje programy — firma działa w naszym regionie od niedawna i dopiero w zeszłym roku otworzyła platformę na lokalnych sprzedawców. Po trzecie — i to jest pytanie do nas wszystkich — czy sami potrafimy zaprosić do stołu kogoś z dużego kapitału, zanim on nas zagada z pozycji siły.
Bo ostatecznie to nie wielkość partnera definiuje wartość partnerstwa — tylko to, czy po drugiej stronie stołu siedzą ludzie, którzy rozumieją, że my, founderzy, potrzebujemy czegoś więcej niż ładnej grafiki na LinkedInie.