
Jak donosi EU-Startups, niemiecka platforma venture Uplift Ventures — stworzona przez koncern intralogistyczny Jungheinrich — właśnie postawiła na stole wycenę 100 milionów euro i nazwała ją pierwszym funduszem deeptechowym. Kapitał ma w ciągu najbliższych lat zasilić do 20 startupów na późnym seedzie i w rundach serii A, głównie w Europie i USA, w czterech sektorach: Physical AI, transformacja energetyczna, enterprise AI i logistyka. Brzmi znajomo? Bo Europa w tej konfiguracji słyszy to co kwartał — i za każdym razem okazuje się, że pieniądze i tak płyną z jednego, dwóch przemysłowych gniazd.
Koncernowy worek z pieniędzmi
Uplift Ventures nie wymyśliło dwóch byłych bankierów inwestycyjnych, którzy nagle odkryli w sobie pasję do robotów humanoidalnych. To maszyna zbudowana przez gracza, który dotychczas sprzedawał wózki widłowe, regały wysokiego składowania i systemy magazynowe dla Amazona — czyli firmę, która zna się na intralogistyce jak mało kto. Założona w 2025 roku, działa w Hamburgu i Berlinie, a już zdołała wykluć w ramach własnych struktur startup turnus.ai od automatyzacji compliance. Pierwszy pisk korporacyjnego jaja.
Tyle że w branży VC wszyscy udają, że nie widzą, skąd te pieniądze przychodzą. CEO Jungheinrich Lars Brzoska przekonuje, że deeptech wymaga cierpliwego kapitału i partnerów rozumiejących wyzwania przemysłowe. Tłumaczenie z korporacyjnego: chcemy startupów, które pomogą nam sprzedawać więcej regałów. I to jest uczciwa gra — dopóki ktoś w końcu powie to głośno na pitch deckach.
Twarz funduszu, czyli rota inwestorów z pięknym CV
Za stery nowego funduszu siada Christian Noske — facet z ponad dziesięcioletnim stażem w deeptechu, były partner NGP Capital w Europie, współtwórca BMW i Ventures i Alliance Ventures. Jego track record obejmuje The Exploration Company, ANYbotics, Tekion, Dataloop i WeRide. Dołączają do niego Kerk Wichmann, Christina Hammes i Maike Steding, a inwestycyjny zespół uzupełniają Katharina Schild, Lukas Böttcher, Susan Suzart i Helge Jelinski — absolwenci Speedinvest, Cathay Innovation i Mimic Robotics.
Noske argumentuje, że Europa potrzebuje dedykowanych inwestorów deeptechowych na długi dystans. Brzmi jak pitch deck. Ale przynajmniej tym razem stoi za tym kasa z realnego przemysłu, a nie z kolejnego funduszu funduszy z Miami. W deeptechu to różnica.
Co z tego zostaje
Uplift Ventures zapowiada elastyczne podejście — lider, współlider albo uczestnik rundy, w zależności od tego, czego potrzebują founderzy. Pierwsze inwestycje jeszcze w 2026. Dla founderów z Europy Środkowo-Wschodniej to potencjalnie istotna wiadomość: do tej pory trzeba było lecieć do Londynu albo Paryża, żeby znaleźć kapitał pisany pod hardware'ową specyfikę. Teraz przynajmniej teoretycznie ktoś z Hamburga też ich zobaczy.
Pytanie tylko, czy model korporacyjnego VC wytrzyma zderzenie z rzeczywistością. Gdzieś między wózkiem widłowym a serią A zawsze pojawia się CFO korporacji, który zaczyna liczyć synergię — i wtedy pitch deck zamienia się w Excela z działu controllingu. Sto milionów wystarczy albo na dziesięć prawdziwych firm, albo na trzydzieści prezentacji, które ładnie wyglądają w raporcie rocznym Jungheinrich.