
Wyobraźmy sobie taką scenę: siedzisz z laptopem w kawiarence, czytasz o kolejnym jednorożcu z Berlina albo Paryża i myślisz sobie, że sukces wymaga przeprowadzki do dużego miasta. A co, jeśli w najbliższych latach najciekawsze rzeczy będą się dziać gdzieś zupełnie indziej? Według doniesień ET Education, IIT Madras Global właśnie uruchomił program Bharat Ascend, którego celem jest wskazanie stu innowacji powstających poza głównymi hubami start-upowymi. To nie jest pojedynczy projekt, ale kolejny sygnał, że rozmowa o ekosystemach innowacji powoli wychodzi z dotychczasowego centrum.
Indie szukają wzrostu poza metropoliami
Jak podaje The Tech Panda, w styczniu 2026 roku już 53% uznanych indyjskich start-upów działało w miastach kategorii Tier 2 i Tier 3, czyli takich jak Jaipur, Indore, Coimbatore, Bhubaneswar czy Mysuru, a nie w Bengaluru, Mumbaju czy Delhi-NCR. Najbardziej ograniczającym czynnikiem pozostaje jednak kapitał: dostęp do inwestorów, doświadczonych mentorów i specjalistycznego talentu jest poza metropoliami wyraźnie trudniejszy. To właśnie dlatego w grę wchodzą programy publiczne. Rządowy NextGen Incubation Scheme (NGIS) zapewnia inkubację, mentoring i seedowe wsparcie start-upom z mniejszych miast. Według danych przytoczonych przez YourStory i opisanych w The Tech Panda, w samej Vijayawadzie z tego wsparcia skorzystało już 133 start-upy, w Bhubaneswar - 112, a rośnie także Jaipur. Co istotne, fundusze trafiają tam, gdzie founderzy znają problemy, których wielkomiejscy przedsiębiorcy mogą w ogóle nie zauważać: rolnictwo, logistyka, zdrowie, inkluzja finansowa, lokalny handel czy technologie językowe. W samym przetwórstwie żywności aż około 58% uznanych start-upów działa w miastach Tier 2 i Tier 3, jak podkreśla Startup India.
Co z tego wynika dla nas?
W Polsce rzadko o tym rozmawiamy, ale mechanizm jest bardzo podobny. Najbardziej dynamiczne projekty często rodzą się w średnich miastach, gdzie niższe koszty operacyjne i dostęp do lokalnej kadry rekompensują brak rozbudowanych sieci inwestorskich. Bharat Ascend wpisuje się dokładnie w ten trend - programy inkubacyjne działające w formule „bliżej problemu" dostarczają paliwa tam, gdzie klasyczny venture capital jeszcze nie dociera. Według ankiety inwestorskiej Inc42 z 2025 roku to właśnie miasta takie jak Hyderabad, Pune czy Jaipur są coraz częściej wskazywane jako kolejne potencjalne huby. Z naszej perspektywy warto śledzić tę układankę z dwóch powodów. Po pierwsze, rynek indyjski staje się poligonem doświadczalnym dla modeli, które za kilka lat mogą trafić do Europy, zwłaszcza że rząd, jak donoszą Livemint i Bold News Online, planuje także osobne badanie mające wzmocnić ekosystem deep techu. Po drugie, ten sam dylemat - budować w Warszawie, Krakowie, Trójmieście, czy szukać szansy w Rzeszowie, Białymstoku, Koszalinie - dotyczy też nas, tyle że w mniejszej skali i przy własnych ograniczeniach kapitałowych. Obserwujmy, jak radzą sobie z tym founderzy z Indii, bo wiele z tych lekcji przyda się nam szybciej, niż nam się wydaje.