smarthack.

WiadomośćStartupy i ekosystem

Jak koreańskie startupy deep tech zdobywają partnerów biznesowych w korporacjach

Koreańska agencja dla MŚP i startupów postawiła na coś, o czym my, founderzy, wiemy aż za dobrze: deep tech nie wygrywa samym pitchem — wygrywa kontaktem z realnym klientem.

Jak koreańskie startupy deep tech zdobywają partnerów biznesowych w korporacjach

Jak podaje Herald Corporation, Korea SMEs and Startups Agency zorganizowała w piątek w swoim kampusie w Yangcheon-gu w Seulu sesję wymiany technologicznej dla startupów z zaawansowanego nurtu Deep Tech Startup Academy.

Dlaczego to nie jest kolejne "matchmakingowe" spotkanie

W programie znalazło się 198 startupów deep tech, wybranych ze względu na technologiczny meritum, żywotność biznesową i potencjał wzrostu — większość z nich ma już za sobą etap walidacji technologii, ale wciąż brakuje im jednego: partnera, który powie "tak, chcę to wdrożyć u siebie". Po drugiej stronie stanęło sześć dużych i średnich firm z sektorów AI i telekomunikacji, chmury, edukacji, infrastruktury IT oraz półprzewodników. Agencja wcześniej zebrała od nich konkretne obszary współpracy, dopasowała do nich startupy i dopiero wtedy zaprosiła wszystkich do stołu.

Program był celowo rozciągnięty w czasie — nie chodziło o jednorazowy pokaz slajdów. Najpierw seminarium otwartej innowacji, na którym każda korporacja przedstawiła swoją strategię współpracy, potem cztery sesje indywidualnych spotkań proof-of-concept, wreszcie wsparcie pospotkaniowe. Startupy odwiedzały partnerów po kolei, prezentując rozwiązania i rozmawiając o wdrożeniu w prawdziwych warunkach przemysłowych.

Co z tego mają founderzy i na co warto uważać

Im Ji-hyeon, szef Youth Startup Academy w agencji, zapowiedział, że współpraca z dużymi i średnimi firmami będzie dalej rozwijana, tak by innowacyjne technologie deep tech mogły być walidowane w realnych warunkach i przekładać się na komercjalizację. Agencja deklaruje wsparcie w wejściu na rynek krajowy i zagraniczny oraz zapowiada programy następcze, które mają pchnąć rozmowy z wymiany technologicznej w stronę faktycznych kontraktów.

Zastanówmy się przez chwilę, co my, founderzy, możemy z tego podpatrzeć — bo ten schemat jest uniwersalny. Wartość tkwi nie w samym spotkaniu, lecz w trzech rzeczach: dopasowaniu partnera do konkretnego use case'u (nie "szukamy innowacji", tylko "potrzebujemy X"), rozciągnięciu procesu w czasie (seminarium → PoC → follow-up), oraz wsparciu pospotkaniowym, które nie pozwala, żeby rozmowy skończyły się na uścisku dłoni. Koreański model pokazuje też coś, z czym sami się mierzymy — że sama selekcja 198 startupów to za dużo, dlatego agencja celowo ograniczyła liczbę partnerów korporacyjnych do sześciu, żeby każdy startup miał realne szanse na deep dive, a nie pięciominutowy elevator pitch w tłumie.

Czy ten schemat da się przenieść do naszego ekosystemu — bez dedykowanej agencji rządowej, ale za to z własnymi zasobami i determinacją? To pytanie, które warto sobie zadać, zanim zapiszemy się na kolejne "networkingowe" wydarzenie i wyjdziemy z niego z wizytówkami, lecz bez żadnego kontraktu.