
Pamiętam, jak jeszcze niedawno moja znajoma z warszawskiego startupu żaliła się, że jej zespół salesowy spędza więcej czasu na aktualizowaniu pól w CRM-ie niż na rozmowach z prawdziwymi klientami. Brzmi znajomo? To właśnie ten problem – góra narzędzi do prospectingu, outreachu i customer success, przez którą founderzy gubią to, co naprawdę ważne – postanowił rozwiązać fiński startup Zero, który właśnie pozyskał 8,93 mln euro w rundzie zalążkowej, jak donosi EU-Startups. Rundę prowadzi nowojorski Primary Venture Partners, a wśród inwestorów znaleźli się między innymi założyciele Lovable i Supercell – co samo w sobie mówi co nieco o zaufaniu środowiska.
Skąd ten zespół i dlaczego warto im się przyglądać
Zero nie wzięło się znikąd. Za startupem stoją Tuomo Riekki, współzałożyciel Smartly.io, oraz Santtu Koivumäki, który przez lata prowadził działania go-to-market w pięciu rynkach. W grudniu 2024 zamknęli rundę pre-seed na 2,34 mln euro z 20VC na czele, a teraz dokładają kolejne 8,93 mln euro. Wśród wcześniejszych wspierających są też współzałożyciel PostHog James Hawkins oraz fundusze operatorów ze Spotify, Wolt, Shopify, Dropbox, Meta i OpenAI. To nie przypadek – to świadomy sygnał, że rynek zaczyna finansowo odpowiadać na pytanie, które my, founderzy, zadajemy sobie od dawna: czy naprawdę potrzebujemy kolejnego CRM-a, czy może czas zacząć budować systemy, które wreszcie robią swoją część roboty?
Co tak naprawdę budują i dlaczego to nie jest kolejny gadżet AI
Samo podejście Zero jest proste – i aż dziwne, że nikt tego nie zrobił wcześniej w takiej skali. Autonomiczny system operacyjny GTM, w którym agenci AI budują listy prospectów, wysyłają maile wychodzące i monitorują zdrowie klienta po onboardingu, bez ręcznego przepisywania danych między narzędziami. Jak podaje Zero, w prywatnej becie klienci zastąpili swojego CRM-a właśnie tym rozwiązaniem, a Teamspective zameldowało dwukrotnie więcej zamkniętego nowego biznesu od przejścia na platformę.
Koivumäki sam przyznawał, że zbyt dużo jego pracy polegało na namawianiu ludzi do aktualizowania rekordów, żeby leadership widział, co się dzieje, zamiast pozwalać im spędzać ten czas z klientami. Pytanie tylko, czy oddanie agentom tego, co do tej pory robiliśmy ręcznie, naprawdę odblokuje nam rozmowę z rynkiem – czy po prostu zamienimy jeden zestaw problemów na drugi, tyle że w inteligentniejszej oprawie.
Co warto teraz obserwować
Jeśli rynek naprawdę zacznie odchodzić od klasycznych CRM-ów na rzecz autonomicznych systemów GTM, to w ciągu najbliższych dwóch lat zobaczymy zarówno spektakularne wdrożenia, jak i bolesne wpadki tych, którzy zamienią pięć narzędzi na jedno, ale nie sprawdzą, co tak naprawdę dzieje się z danymi klientów po drodze. Warto obserwować nie tylko kolejne rundy samego Zero, ale też tempo, w jakim europejsko-amerykański kapitał zacznie finansować konkurentów – bo tam, gdzie pieniądze zaczynają się zlewać w jednym kierunku, zwykle pojawia się fala. A my, founderzy, stoimy przed prostym, ale niewdzięcznym pytaniem: czy nasz obecny stos narzędzi naprawdę ułatwia nam życie, czy po prostu jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby wreszcie go ruszyć?